Nerwica natręctw (ZOK) – prawdziwe historie zmagań z chorobą

Miewasz irracjonalne, obsesyjne myśli, których nie potrafisz kontrolować? Często powtarzasz jaką czynność, jakby była niezbędnym do życia rytuałem? Jeśli brzmi to jak opis twoich zachować lub zachowań kogoś, kogo znasz, niewykluczone, że cierpisz na nerwicę natręctw – zaburzenia obsesyjno-kompulsywne.

Nie jesteś sam. Nie jesteś sama. Nerwica natręctw ujawnia się w trakcie życia u znacznej części populacji, na różnych etapach życia i w różnym natężeniu. Jeśli poważnie obniża jakość twojego życia oraz życia twoich bliskich, nie warto zwlekać z wizytą u psychologa lub psychiatry.

Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne są uleczalne – skuteczne są zarówno metody farmakologiczne, jak i niektóre formy psychoterapii.

Nerwica natręctw – prawdziwe historie, obsesyjne myśli

Renata z Kielc, 33 lata

Odkąd pamiętam nie potrafiłam nazywać i wyrażać swoich emocji tak, jakbym chciała. W szkole byłam bardzo cichym i nieśmiałym dzieckiem, mimo że w mojej głowie przewijało się mnóstwo myśli. Odczuwałam i nadal odczuwał lęk przed oceną innych oraz odrzuceniem. Wolałam się nie odzywać, żeby nikogo ani niczego nie sprowokować. Wśród najbliższych zdarzały mi się za to wybuchy silnych emocji – od entuzjazmu po bezsilną agresję.

Trudno było mi się skoncentrować. Jedna myśl, na przykład o chorobie mojej mamy, która była przecież zdrowa, potrafiła pożerać moją uwagę w czasie, kiedy powinnam była myśleć o czymś innym.

Miałam fioła na punkcie porządku w moim pokoju, a potem w swoim mieszkaniu. Potrafiłam je sprzątać dwa razy dziennie, a w niektórych miejscach ścierałam kurze dużo częściej. Nie mogłam znieść myśli, że na półce z moimi ulubionymi książkami są bakterie. Takie drobne obsesje pochłaniały mnóstwo mojej energii, spowalniały, obniżały nastrój.

Jest lepiej. Z pierwszym terapeutą nie udało mi się dogadać, ale z moim obecnym psychologiem znajdują wspólny język. Oprócz terapii brałam przez pewien czas leki, które pozwoliły mi zablokować gonitwę irracjonalnych myśli i zachowań.

Tomek z Wrocławia, 41 lat

Nigdy nie przypuszczałbym, że może ujawnić się u mnie nerwica natręctw. Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne to wstydliwy temat, szczególnie jeśli występują u mężczyzny. A jeszcze pięć lat temu miałem wszystko – pracę na bardzo odpowiedzialnym stanowisku w banku, intensywne życie towarzyskie, zapewniałem dostatnie życie rodzinie.

Nie wiem, czy to przez stres, czy z innych powodów, ale zacząłem się coraz bardziej obawiać utraty tego fajnego stanu równowagi. To było zbyt piękne, żeby było możliwe. Tym bardziej, że część stylu życia (np. mieszkanie) było sfinansowane przez kredyt. Prześladowała mnie myśl o utracie pracy oraz doprowadzeniu rodziny do bankructwa. Mimo że absolutnie nic na to nie wskazywało. Nic!

Nie mogłem się odprężyć. Coraz gorzej mi się spało. Straciłem formę i zacząłem wchodzić w konflikty z innymi ludźmi. W dużej mierze był to efekt napięcia i niepewności, którą musiałem jakoś odreagować. Wpadałem w coraz większe przygnębienie, depresję. Żona wypchnęła mnie na siłę do poradni psychologicznej. Na początku nie chciałem o tym słyszeć, ale pomogły mi rozmowy z innymi chorymi na nerwicę natręctw, materiały informacyjne, które mi poleciła oraz psychoterapia.

Wiem teraz dużo więcej o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych. Nie opanowałem ich do końca, ale wiele lęków, które dezorganizowały mi i mojej rodzinie życie, mają teraz na nas mniejszy wpływ. Widzę je w innym świetle. Wiem, gdzie ich miejsce.

—–

Jaka jest Twoja historia z nerwicą natręctw? Miałeś lub masz obsesyjne myśli. Jak sobie z tym radzisz? Podziel się z innymi. Twoje doświadczenia z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi mogą pomóc innym odzyskać kontrolę nad myślami oraz odbudować radość życia.

13 comments on “Nerwica natręctw (ZOK) – prawdziwe historie zmagań z chorobą

  1. Ja też mam nerwicę natręctw ważę się kilkadziesiąt razy dziennie, w różnych miejscach mieszkania, w ubiorze i bez. Czuję napięcie ale kiedy się zważę napięcie spada na kilka minut.

  2. U mnie najczęściej pojawiają się krótkotrwałe zaniki pamięci. W pewnym momencie wiedziałam, że zamknęłam drzwi, ale musiałam wstać i to sprawdzić. Nawet ręka na klamce nie przekonywała mnie, że wszystko jest w porządku. Obecnie mam tak z gazem i urządzeniami elektrycznymi – mogę stać metr od gniazdka, w którym nie ma wtyczki, a po zamknięciu oczu już o tym nie pamiętam. Na szczęście taka sytuacja nie zawsze ma miejsce, bo otoczenie staje na krawędzi wyczerpania psychicznego.

    • Mam tak samo jak M. kilka razy sprawdzam czy drzwi są zamknięte, czy jest wszystko OK z elektryką, gazem czy woda jest dokręcona…itd..
      Jest to uciążliwe i to bardzo, niestety kiedy nie sprawdzę kilkanaście razy przed wyjściem z mieszkania odczuwam lęk, że coś jest nie tak i nie mogę się kompletnie skupić…

  3. Aksja on said:

    Hmm ja już sama nie wiem z natręctwami mam podobnie , ciągle wszystko sprawdzam choć wiem,że to zrobiłam . Nie potrafię się skupić jeśli np. firanka się podwinie a ja jej nie poprawię, poza tym ciągle liczę . Liczenie jest dokuczliwe bo dotyczy bzdurnych spraw np. Drzwi w szafkach (choć obudzona w nocy wiem ile ich jest ), słupków w płotach, szyb na przystankach masakra po prostu. W zeszłym tygodniu dokuczała mi wysoka gorączka 39 stopni przez 8 dni bez innych objawów i w sumie od tego zaczęły się inne problemy kołatanie serca wysoki puls zawroty głowy.Obecnie objawy ustapiły ale pojawiły sie trudności z poruszaniem karkiem (gdy schylam głowe boli mnie cały kregoslup az do łopatek) oraz nadwrazliwosc skory na zimno i dotyk. Czy to mogą być objawy nerwicy???? Dodam ze wyniki mam dobre ogólnie nikt nie wie co mi dolega :/ prosze o odpowiedz

  4. Pierwszy z wielu objawów:
    Niedawno zdałem sobie sprawę z tego, że nie umiem odczuwać złości wobec ludzi, którzy nie są częścią mojej rodziny. Moi kumple mogą zrobić mnie w jajo, moja (była) dziewczyna może zachowywać się okropnie, a ja zupełnie nic nie czuję, jakby mi to było obojętne. Wtedy odkryłem, że te i inne schowane we mnie emocje zostają uwolnione dopiero (i jedynie) w rozmowach z rodziną. Wtedy właśnie latam od euforii do agresji – z reguły stany te są prowokowane poprzez irracjonalne i do tego nie do końca definiowalne czynniki, tak jakbym sam dążył do kłótni albo od tak bez powodu otrzymywał zastrzyk ‚pozytywnej’ energii.

  5. Objaw drugi z wielu:
    Drugi objaw wynika niejako z pierwszego (czyt. strach przed oceną innych, strach przed ‚postawieniem się’ komuś – spróbuj podstawnie powiedzieć np. znajomemu „W@l się, pajacu!” i utrzymać swoje stanowisko, nie zastanawiając się później czy aby dobrze zrobiłeś/aś, czy to nie ty zawiniłeś/aś.) I właśnie! To jest to! POCZUCIE WINY. Co by się nie stało, czy to sprzeczka czy też inne byle co – źle zaparkowany samochód, który później komuś przeszkadzał – zawsze, ale to zawsze, mam w sobie poczucie winy, czuję jakby ścisk w gardle, ciężar na klatce piersiowej i chęć uwolnienia się od myśli z tym wydarzeniem związanych.
    Te negatywne myśli często zaczynają przekładać się na wszystkie inne, dotyczące czy to mojego życia, mojej osoby, stanu zdrowia czy sposobu w jaki się ubieram. Od razu zaczynam myśleć o sobie negatywnie, że nic nie umiem, jestem gorszy od innych, że co bym nie zrobił to jestem pod lupą i każdy tylko czeka żeby „zrzucić głaz na mój łeb”. A to zmierza do objawu trzeciego z wielu…

  6. Objaw trzeci z wielu:
    To właśnie poczucie winy zaczęło zamieniać się u mnie w poczucie BRAKU WŁASNEJ WARTOŚCI. Do dzisiaj tkwię w psychicznym stanie, gdzie jestem przeświadczony o swojej „zerowatości” i o tym, że każdy inny jest lepszy ode mnie i tym samym ma większe prawa (oczywiście stan ten ustępuje czasem euforii). Praktycznie zawsze to ja muszę się poświęcić, żeby uratować komuś dupę (bo jestem ten „dobry”) i to ja myślę o tym, żeby np. kumpel nie musiał wracać z buta na chatę. A co gorsze, w drugą stronę to nie działa. O co tu chodzi, że staram myśleć się o innych, a oni zawsze ten przysłowiowy nóż w plecy?! Dla przykładu historia z życia mego wzięta:
    „Pojechaliśmy ze znajomymi do miasta, znajdującego się ok. 25 km od naszego miejsca pobytu. Dodam, że w pośpiechu zapomniałem wziąć ze sobą telefon. Imprezowaliśmy tam dosyć długo, przy czym poznałem fajną osóbkę, z którą chciałem pobyć sam na sam, stąd odłączyłem się od grupy. Kiedy wróciłem w miejsce, gdzie zaparkowany był nasz samochód łatwo zgadnąć, że auta już tam nie było.” No ale w mordę! Czy nie jest oczywiste, że jeśli jesteśmy grupą, znamy się od podstawówki, to nie zostawia się kumpla w potrzebie?! Nie dość, że jakiś bandzior wyskoczył do mnie przez to z nożem bo sam byłem, a pełno patologii, to jeszcze 25 kilo piechotą i chore zatoki przez to. Osobiście w życiu bym nawet nie wpadł na pomysł, żeby zostawić swojego kumpla tyle kilometrów od domu, samego w mieście pełnym zbirów. I wracając do sedna tematu – chociaż byłem ofiarą tej historii to i tak nie czułem złości do tych imbecyli. Dopiero tydzień później kiedy wróciłem do domu, opowiedziałem tą historię kilku osobom, które mi wyjaśniły, że skurczybyki z moich kumpli. Ja oczywiście widziałem winę po swojej stronie bo de facto powinienem mieć telefon przy sobie. (Nasze kumpelstwo się skończyło po tej przygodzie, tak btw. bo to nie pierwsza beznadziejna sytuacja z ich strony).

  7. Objaw czwarty z wielu:
    Od lat marzy mi się zajmowanie określonej pozycji w społeczeństwie na tle zawodowym. Ale droga do zdobycia tej pozycji jest długa, mozolna, bardzo niepewna (ale to baaardzo niepewna). A że jest to jedyna rzecz jaka mnie kręci i jaką chciałbym się zajmować (dosłownie, nie dbam o założenie rodziny, o miłość, nie chcę, to nie jest dziecinne gadanie, nie mam w sobie tym podobnych potrzeb) to szarga mną to jak psem. Ta niepewność czy się uda czy nie, a jeszcze tyle lat trzeba i nie wiadomo czy coś z tego wyjdzie. Rodzina mówi „A co jak Ci się nie uda, co wtedy? Zostaniesz na lodzie”. Podejrzewam, że to jest główny powód mojej nerwicy. Jeśli tylko jakaś mała kłoda na drodze do tego celu mi się trafia, od razu mam wrażenie, że świat się zawalił, a ja jestem beznadziejny itd. itp. Kiedy jeszcze słabo sobie z tym wszystkim radziłem, często myślałem o samobójstwie Ale nie poddaję się oczywiście. Tyle, że co ja mam zrobić jeśli to w rzeczy samej jest jedyna rzecz, którą chcę robić, jedyny stopień, który chcę osiągnąć? Nie pogodzę się z myślą, że miałbym zaprzestać iść tą drogą, chociaż bardzo mnie ona niszczy. I co tu robić doktorze? ; )

  8. irina kuznetsova on said:

    Od lat tez borykam sie z roznymi dolegliwosciami.Wylecze jedno,zaczyna sie cos drugiego i tak po kolei.A podejrzewam podloze wszystkiemu-nerwica.Wszystko co tu przeczytalam ma miejsce u mnie tez ,tylko inne przypadki.Tez mam bzika na punkcie porzadkow,czesto mierze cisnienie,mam problemy z pamiecia.Mam czeste wyjazde za granice,i jak mam jechac dobe w pociagu mam taki stres,ze to tak dlugo,a ja nie mam jak wyjsc,musze byc w tym pociagu i jechac i jechac,az zaczyna sie cos ze mna sie dziac,jakies wewnetrzne dreszcze,wibracje,zaczyna bolec glowa…Po przyjezdzie pare dni dochodze do siebie,bo miewam slabosci.A jeszcze do tego syn moj zaczal konkretnie palic marichuane,i zycie z taka swiadomoscia i ogladaniem go na codzien jest dla mnie po prostu nieznosne,dolegliwosci zoladkowe bardzo sie nasilily,mysli o nim, o jego wygladzie, o tym jak on to wszystko robi i jak przebywa w takich stanach …to wszystko siedzi w glowie i nie opuszcza ja.I tak codziennie.Mysli mnie tak doluja,chociaz staram sie uciekac do innych mysli,bardziej pozytywnych,ale to i tak nie na dlugo i znow zaczyna sie to samo….

  9. Moja nerwica natrectw niestety objawia sie myslami tak strasznymi ze wolalabym czasem odciac sobie glowe..:) Rozumiem Wasze cieprpienie wynikajace z tego ze kilkanascie razy sprawdzacie czy drzwi sa zamniete, ale ja w myslach wbijam mezowi noz w plecy lub patrosze sobie brzuch nozem podejrzewajac ciaze to jest dopiero jazda..Najgorsze jest to ze mysli te dotycza osob ktore bardzo kocham, lub bede kochala… przepraszam za brutalny jezyk, ale tak czasem objawia sie moja nerwica natrectw myslowych..:///////

  10. Witam mam 31 lat nie byłem u lekarza,ale dużo czytałem na temat nerwicy i wiem że mam nerwice lękową a za czeło się to tak miałem duże problemy finansowe kłutnie z kobietą ale dosłownie stręczenie mnie od rana do wieczora wyzywany o wszystko no i byłem w banku siedze na krześle i nagle atak paniki nie moge powiedziec słowa jąkam sie ręce mi się częsą ale strasznie sciskanie w klatce piersiowej no normalnie jak zawał i mysli ze pani wbanku patrzy na mnie i mysli sobie jakis chory przychicznie ledwo co ogarnołem ten atak jak podpisywałem sie reka mi sie trzesła strasznie,potem byłem u ftryzjera to samo atak paniki ale na 10 daje mu 10 noga mi skakała nie mogłem złapac oddechu rece sie czesa jak zawał tylko czekałem kiedy skonczy mnie obcinac chyba zauwazuła i coraz szybciej mnie obcieła no masakra i od tych zdazen łapie mnie ciągle nie moge nic załatwic nawet isc na zakupy byłem wbiedronce na zakupach stoje przy kasie mysli zeby mnie nie złapało ogladam sie z tyłu patze duzo ludzi przedemną i nagle atak rece sie czesa strasznie no skakam dosłownie nie moge wypowiedziec słowa pani kasuje produkty ja biore jedno razowke zeby zapakowac nie moge tak strasznie sie czesą mi rece nie mogłem jje otwinąc szybko wszystko zapakowałem do kosza ledwo jje kase dałem ona mi wydaje nie moge jje zabrac bo rece no lataja czesa sie ludzie z amna pewnie mysleli ale swir szybko uciekłem na dworze spokojnie spakowałem powiedziałem o tym rodzicą i jak juz mnie atakuje wpracy to sie załamałem mam jakies tabletki od lekarza ale rodzinnego nie moge nic załatwic ostatnio chciałem cos załatwic wpracy jak szukałem brygadzisty znoiw atak jak zawał duszenie nie moge oddechu złapac rece nogi sie czesą no panika straszne mam te ataki u fryzjera chciałem uciekac masakra i mam juz tak zawsze do sklepu nie moge isc do fryzjera tez wszedzie mnie łapie nie moge rozmawiac z ludzmi straszne to jest

  11. duzo pale marichuany z poczatku miałe3m te ataki po zapaleniu nie mogłem nigdzie isc ale jak złqapały mnie nawet jk nie pale to juz sie załaqmałem ide do pracy chce załatwic zaswiadczenie o zarobkach cały dzien myslałem o tym zeby mnie nie złapało no i wchodze do kadr nagle atak nie moge sie wysłowic dusze sie nie moge złapac oddechu no sapałem dosłownie duszenie wklatce piersiowej rece sie czesą i nogi no atak paniki fuksem to załatwiłem rano zawsze jak wstaje mma strasznego doła jestem na tabkletkach ale słabo działają nic nie moge załatwic nawet isc na zakupy wszedzie mnie łapie straszne to jest wkazdym sklepie prawie atak tak na szybko cos kupie np karte zpliusa za 5 daje kase wydaje nic nie gadam ale powazniejsze zakupy to nie a jak tu isc zlaska na zakupy gdzies zsynem ostatnio bylismy w inter marsze ogarnołem to ale jak stałem wkolejsc lekki atak duszenie wklatce rece sie czesa jak zawał ale przeszło jestem no normalnie znerwicowany ze szok

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

HTML tags are not allowed.